Jaka jest miara sukcesu?

Takie widzenie dał mi oglądać: Oto Pan stał przy murze z pionem w ręku. I rzekł Pan do mnie: Co widzisz, Amosie? I odpowiedziałem: Pion. Wtedy Wszechmogący rzekł: Oto Ja spuszczam pion wpośród mojego ludu izraelskiego, już mu nie przepuszczę. (Am 7:7-8)

Istnieje wiele sposobów mierzenia "sukcesu" kościoła, wiele standardów, z których możemy czerpać. Przypuszczam, że ludzie najczęściej wykorzystują poziom własnego komfortu jako standard do oceny, czy jesteśmy OK. Nasze wspólnoty będą mierzyć efektywność, na bazie tego jak wiele się dzieje, ilu ludzi się nawróciło, ilu słyszało ewangelię, ile mamy w koszyczku, jak wyglądają nasze budynki, nasze uwielbienia itp., itd...


Wszystkie te dziedziny są tylko drobnymi pomiarami jakiegoś aspektu naszej skuteczności jako kościoła. Podobnie, podejrzewam, że w czasach Amosa, lud Izraela miał pewne obiektywne, wymierne standardy dla swojej własnej wersji kościoła, kultu i czci Boga.



Ale z perspektywy Boga, to nie zdało egzaminu. Gdy Bóg położył pion przeciwko temu, co zbudowali, okazało się, że jest problem...

 Istnieje wiele sposobów pomiaru lub oceny "muru". Możesz sprawdzić jego grubość, aby upewnić się, że spełnia wymagania. Można zmierzyć jego wysokość lub szerokość. Możesz przetestować odporności materiału na warunki atmosferyczne... ale kiedy trzymasz "Boży pion" okazuje się, że "mur" pochyla się potwornie w jednym lub drugim kierunku, wtedy żaden z tych pozostałych pomiarów nie znaczy zbyt wiele...

Co Jezus myśli o naszym kościele?